środa, 19 marca 2014

51 - ANDRES MARIACZI XD

Dzisiaj wyszłam ze szpitala. Będzie mi trudno przyzwyczaić się do wózka, no ale.. Jakoś będę musiała.. 
Siedziałam akurat w pokoju i rozmyślałam nad tym, kiedy usłyszałam dźwięki znanej mi piosenki.. Nie wiedziałam, jaki ma tytuł, ale znałam ją z telewizji. Śpiewali ją zawsze elegancko ubrani faceci w kapeluszach z szerokim rondem i bardzo sie darli. A ten, który śpiewał tą pieśń teraz, też się darł i to aż za bardzo. Głos dochodził z zewnątrz. Zbliżyłam się do okna i zobaczyłam Andresa. 
- Głupku, co ty wyprawiasz?! - zaśmiałam się, widząc go wyjącego jakąś serenadę. 
- No wiesz.. W komediach romantycznych zawsze jakiś facet śpiewa swojej wybrance pod domem, a potem włazi do niej przez balkon. 
- Haha, ale ja nie mam balkonu. 
Andres od razu poprawił mi humor. 
- No i co z tego? Odsuń się, piękna! Idę do ciebie! 
Andres zaczął się wspinać po bluszczu na ścianie domu. 
- Ej! Zwariowałeś?! Skończysz tak jak ja!! Złaź!! 
- Nie bój nic, zaraz tam będę! 
- Andres!! Nie. Ja na to nie patrzę. - oddaliłam się od okna i skierowałam mój wózek ku ścianie. Naraz usłyszałam trzeszczenie otwieranego okna i wiwlki huk. Odwróciłam się i zobaczyłam Andresa, który zbierał się z podłogi w moim pokoju. 
- No wiesz co.. Z dziesięciometrowego bluszczu nie spadniesz, a z parapetu spadniesz.. Hahahaaa, Andres! A tak poza tym to jesteś kochany! - pocałowałam go w policzek. 
- Co u ciebie? 
- No, oprócz tego żelastwa na którym muszę siedzieć to nic się nie zmieniło.. 
- Hmm.. 
- Andres.. Mogę cię o coś zapytać? 
- Jasne! 
- Ale odpowiesz szczerze? Bo wiesz.. Boje się, że jeśli teraz, jak jestem kaleką, już mnie.. Nie kochasz.. 
Chłopak wybuchnął śmiechem. 
- Żartujesz?! Rey, ja cię uwielbiam. Czy na wózku, czy nie, czy w złym nastroju, czy w dobrym, czy ogarnięta czy nie - zawsze będę cię kochać!


- Bardzo ci dziękuję.. - przytuliłam go. - Jesteś najlepszym chłopakiem na świecie. Teraz już w nic nie wątpię. No too.. Możemy już chyba przejść do przyjemniejszych tematów. Więc.. Co tam w Studio? Daawno mnie tam nie było, minęło już chyba z pięćset lat.. 
- Nie, no co ty! Wszyscy tęsknią, pytają się cały czas Angie o ciebie. Naty najbardziej. Oczywiście poza mną :) 
- Haha.. A jakieś plotki? Newsy? 
- Aaa!! O mało co bym zapomniał: Violetta jest z Diego. 
Gdy to usłyszałam, ucieszyłam się w duchu. W końcu jest tak jak ma być. No może oprócz tego wózka.. 

poniedziałek, 17 marca 2014

50 - CHOLERNY OPTYZMIZM

- Piękna piosenka.. - tata wyszedł zza drzwi. 
- Sama nie wiem, co ze sobą zrobić.. - nie płakałam już, byłam już trochę uspokojona, ale  przybita. - Ale nie mówmy narazie o tym, bo staram się zapomnieć. Powiedz.. Jak 
tam ty i Angie? Jesteście razem, tak? 
Tata przytulił mnie. 
- Bardzo ci dziękuję. Za to co robisz, co zrobiłaś.. Dzięki tobie w końcu jestem z Angie. 
- Jejku.. Bardzo się cieszę. 
- Ale wiesz, że nie powinnaś siadać za kierownicą, masz dopiero szesnaście lat. 
- Tak wiem. Przepraszam tato, ale.. Chciałam schwytać Jackie i nie pomyślałam, że to się może tak skończyć.. Tak tego żałuję.. Chciałabym bardzo odwrócić czas. 
- Spokojnie Reyna, przecież jesteś silna.. Poradzisz sobie. 
- Tak, ale.. Kurde, ja nie mogę tak dłużej!! Przecież nie będę mogła już nigdy zatańczyć!! Jak teraz będę występować na przedstawieniach!! Tato, proszę cię uwolnij mnie!! Proszę!!! - krzyczałam. Znowu dostałam ataku furii. - Wstaję!! Wstaję!! Ja potrafię!! 
- Nie!! Rey, nie!! - tata rzucił się mi na pomoc, ale nie zdążył. Znowu spadłam z łóżka. 
Tata wziął mnie na ręce i podniósł. 
- Nie. Nie płacz, jasne? 
- Jasne. Po prostu ta cała sytuacja mnie już dobija.. 
- Nic ci nie jest? 
- Nie.. 

Mira la vida  
Con amor
otras personas 
seres queridos siempre le ayudarán 
Mira la vida 
Con Feliz 
Cree en ti mismo 
y sonreír 
a encontrado con gente al azar
o usted toma un idiota
 o sentir esta maldita optimismo 
lo que da colores de la vida

Zaśpiewałam nagle. Pablo wsłuchał się w każde słowo mojej nowej piosenki "Maldita Optimismo". 
- Ta piosenka uspokoiła cię. 
- To prawda... 
- Widzisz? Musisz znaleźć we wszystkim pozytywne strony, wiem że czasem trudno, ale postaraj się trochę, a uda ci się. 
- Dziękuję, tato. Spróbuję. 

*Tymczasem w Studiu - Oczami Angie* 

Siedziałam w pokoju nauczycielskim i myślałam o Pablo i o jego dzieciach. Właśnie.. Dzieci.. Czy mogę liczyć że w dalekiej przyszłości stworzę z Pablem rodzinę z jego i naszymi.. Dziećmi? Ile bym dała żeby tak się stało.. To może nie aż taka daleka przyszłość.. Chciałabym się mu oddać.. 
- Ążi!!! - o mało co nie dostałam zawału. Głupi Gregorio wyrwał mnie z rozmyśleń. - Jak mniemam, masz jeszcze zajęcia, he? Dlaczego tu siedzisz i marzysz nie wiadomo o czym? 
- A co to mi marzyć już nie wolno, Gregorio? Fakt, że ty nie masz wyobraźni, ale to nie znaczy że ja nie mogę jej mieć! 
- Ja? Nie mam wyobraźni?! Wypraszam sobie, panienko! Gdy byłem mały i uczyłem się w szkole baletowej, często wyobrażałem sobie że jestem małą królową wróżek, która ma władzę nad wszystkimi innymi wróżkami! 
- Przypuszczam, że to uczyniło cię takim rozsądnym człowiekiem jak teraz, Gregorio.. - zaśmiał się Beto, który właśnie wszedł do pokoju nauczycielskiego. 


HAHHAAHAHA PIEKNY GREGORIO NA DZIEN DOBRY :P


sobota, 15 marca 2014

49 - DIELETTA. SEA LO QUE SEA Y LO VOY A ACEPTAR, SABES QUE TE QUIERO

- Dzień dobry! -  powiedziała jakaś wysoka pani w długich brązowych włosach, która weszła dziś rano do mojej sali. 
- Dzień dobry?! Jak może pani tak mówić?! Nie jest dobry?! Jest zły!! Tak odtąd będzie się zaczynał mój każdy dzień w życiu!! Dzień zły, okropny, straszny!! Nie dzień dobry, ale dzień zły!! Dzień zły!! 
Kobieta popatrzyła na mnie pobłażliwie. Uspokoiłam się nieco. 
- A tak w ogóle to kim pani jest? 
- Jestem psychologiem, przysłał mnie do ciebie pan doktor. Spokojnie dziecinko, nie zrobię ci krzywdy. - uśmiechnęła się. 
- Bez obrazy, ale nie mam teraz ochoty na jakieś optymistyczne rozmowy. - odwróciłam głowę od pani psycholog. 
Leżałam tak przez chwilę, ale nie wytrzymałam i znowu zaczęłam się drzeć. 
- Ale przecież ja nie jestem jakaś psychicznie chora!! Teraz jeszcze mnie może zamkniecie do szpitala psychiatrycznego, jak Jackie, co?!!! Ale ja nie mam nic z głową!! Proszę, dajcie wy już mi święty spokój, to przez was teraz tu leżę, przez Jackie!! Ja nie jestem chora na mózg!! Ja chcę tylko.. - brakowało mi już sił. Dusiłam się płaczem - ja chcę tylko.. wstać.. 
Kobieta pogłaskała mnie po głowie i usiadła obok mnie. 
- Nie płacz..
- Przepraszam.. Przepraszam, ale.. Ja naprawdę nie chce żadnych optymistycznych rozmów.. 
- Moje kochanie.. - znowu się uśmiechnęła - Ale czy musimy mówić o tym,  jaki piękny jest świat? Że na dworze świeci słońce i ptaki śpiewają? Że jest bardzo ciepło i pięknie na zewnątrz? Spójrz za okno. 
- Faktycznie, ale.. Co mi z tego, jak nawet nie mogę.. wyjść? 
- Popatrz na to z innej strony. Teraz nie musisz nic robić, a potem będziesz znowu musiała przejść do codziennej rutyny.. Ale płacz ci przy tym nic nie da. Powiem ci, że właśnie uśmiechaj się jak najwięcej, to ci da więcej korzyści. 
- Jak mam się uśmiechać, jak nie wiem jak sobie poradzę w przyszłości?.. Tak wiem, teraz pani mi powie, że mam o tym nie myśleć.. 
- Nie. Mylisz się, moja droga. - złapała mnie za rękę. - Właśnie myśl o przyszłości z uśmiechem na twarzy. Uwierz mi, wszystko da się poukładać tak, żeby nic a nic się nie zmieniło. 
Milczałam przez chwilę i otarłam łzy, po czym pierwszy raz po wypadku się uśmiechnęłam.  Kobieta wstała, a ja ją przytuliłam. 
- Dziękuję. Bardzo mi pani pomogła. 
- To mój obowiązek, dziecinko. Zawołać tatę, brata, kogoś? 
- Nie, na razie chcę zostać sama. Do widzenia. 
- Do widzenia! Pamiętaj - trzymaj się!
- Jasne! 
Będę musiała przyzwyczaić się do tego, jak teraz będzie moje życie wyglądać. Może faktycznie nie będzie tak źle. Wzięłam jakiś zeszyt, który leżał na stoliku obok łóżka i zaczęłam pisać piosenkę, nucąc ją po cichu. Nazwałam ją "Maldita Optimismo" - cholerny optymizm. 

Mira la vida  
Con amor
otras personas 
seres queridos siempre le ayudarán 
Mira la vida 
Con Feliz 
Cree en ti mismo 
y sonreír 
a encontrado con gente al azar
o usted toma un idiota
 o sentir esta maldita optimismo 
lo que da colores de la vida

Patrz na życie
 Z miłością 
do innych osób 
bliscy zawsze pomogą ci 
Patrz na życie 
Z radością 
uwierz w siebie 
i uśmiechnij się 
do przypadkowo napotkanej osoby 
albo cie weźmie za idiotę 
albo poczuje ten cholerny optymizm 
który nadaje życiu kolory 

Nie miałam pojęcia, że słucha mnie mój tata. 

*Tymczasem w Studio - Oczami narratora* 

- Jak tam? - Diego usiadł obok Violetty w sali śpiewu. Oprócz nich nie było tam nikogo. - Coś z twoim tatą? 
- Nie, nie.. Nie chodzi o mojego tatę. Z nim już okej. Diego, ja.. Bardzo martwię się o Angie, Pabla, Eza, Rey.. 
-  Aaa.. Violetta, słuchaj.. Wszystkich dobija tam sytuacja, ale musimy być silni. Wiesz.. Wiem, co może poprawić ci humor. 
Diego wziął gitarę i zaczął śpiewać. 

Y esque yo soy así
Mi vida es alocada
Siento que voy a mil 
Contigo todo canvia
Y es que yo soy así
Con solo una mirada
Vas a quedar de mi
Por siempre enamorada

- Zawsze wiesz czego mi trzeba.. Jesteś moim najlepszym przyjacielem. - uśmiechnęła się Viola. 
- Trzymaj się, będzie dobrze. 
- Skąd wiesz? 
- Sam tak sobie powtarzam cały czas. uwierz mi, jest jak jest ale ja wiem coś o cierpieniu. Całe życie zastanawiałem się, gdzie jest mój tata. Co robi, jak się czuje i czemu nas zostawił. Ale mimo to bardzo chcę go poznać. I to jest najdziwniejsze. 
- Bardzo ci współczuję przeszłości. też tak miałam. 
- Ale mi to nie minęło. ja jeszcze nawet teraz dniami i nocami siedzę i płaczę za moim tatą.


Czemu? Dlaczego akurat ja? 
- Widocznie tak musiało być, no nie?* 
- Tak, masz rację. Właśnie się sama pocieszyłaś. 
- Co? 
- Właśnie powiedziałaś że tak musiało być. Tak samo jest z Rey. Nie mamy na to wpływu, możemy tylko liczyć na poprawę i za nic nie tracić nadziei. 
-  Dziękuję, nie wiem co bym bez ciebie, zrobiła, Diego.. 
- No i wzajemnie. Jesteś dla mnie naprawdę wyjątkowa..  Muszę lecieć, pa. 
Przytulił ją i pocałował w policzek.


Violetta poczuła coś, czego nie mogłaby poczuć z Leonem, ale nic nie powiedziała.
 Diego wyszedł. 


*Cytat z rozmowy Pabla i Angie o Violetcie z pierwszego odcinka pierwszego sezonu  :) 

Teraz co nieco O MOJEJ przeszłości :D 
Haha na początku maja 2013 założyłam na Facebooku stronkę o serialu Komisarz Alex - "Przyzwyczailiśmy się do Bromskiego więc nie chcemy teraz Pawlickiego". Byłam tam dłuuugo i pełno czasu poświęcałam na fanpejdż. Dwa miesiące temu napisałam że niestety ale brakuje mi czasu na prowadzenie stronki i na same oglądanie już Alexa. No niestety.. 
Teraz wybrałam Violettę i myślę że znajdę zawsze czas żeby wrzucić coś na bloga. 
Fanpejdż rozkręciłam do 3.067 like, teraz obecnie też tyle jest, jak na razie liczba się nie zmienia. Wypisałam się z niej, ale raz na jakiś czas wchodzę na mojego starego fb i piszę coś tam na niej. Ale nie sprawia mi już to takiej frajdy jak na początku. 

Tam chyba zaczeła się moja przygoda z pisaniem. 
Naoglądałam się za dużo telenowel z TV4 i postanowiłam stworzyć imagina którego rozdziały będę dodawać na stronce. 
Skończyłam chyba na rozdziale 30, a raczej przerwałam bo pomysłów miałam pełno, ale zawsze mam za mało czasu.. 
Na 30 rozdziale skończył się 2 sezon (tak, jeden sezon miał 15 rozdziałów haha, ale dodawałam je chyba co tydzień, także dość powoli to szło, ale muszę się pochwalić że dużooo ludzi to czytało ;D) 

Aaa fabuła była dość zwariowana XD 

Marek Bromski po zastrzeleniu przez psychopatę trafia do nieba i tam poznaje dwóch aniołów o imionach: Kornelia i Derek. Tam dowiadują się że Derek popełnił błąd i że w bardzo głupich okolicznościach Marek tam trafił, po prostu zginęła nie ta osoba. 
W tym samym czasie na ziemi Lucyna, Rysiu i inni przyjaciele Bromskiego rozpaczają po jego tragicznej śmierci. Ludyna chciała mieć szansę żeby zbliżyć się do Marka. Marek czuł to samo. Urzędnicy z nieba za pośrednictwem damego Boga dali mu szansę, żeby w ramach rekompensaty wrócić na ziemię, ale w innym ciele. Do towarzystwa zsyła na ziemię razem z nim Dereka i Kornelię. Gdy przyjaciele lądują na ziemi i Marek już ma zamiar znaleźć Lucynę, okazuje się że jest.. księdzem. I co teraz? 


Tak wiem haha, głupie i wgl ale to było prawie rok temu, szkoda jednak że tego nie skończyłam pisać, skończyłam chyba na tym jak zginęła Kornelia (jako człowiek i wróciła do ciała anioła). 
Taa, no to miłego ;) 

czwartek, 13 marca 2014

48 - MÓJ TATA TO MÓJ PRYWATNY BOHATER

- Rey.. - powiedział dziś rano Pablo - ktoś do ciebie..
Na salę wszedł Andres. 
- Hej. Mogę? 
- Jasne.. 
- Jak się czujesz? 
- Jak się.. czuję? Pytasz mnie jak się czuję?! No nie wiem.. Oprócz tego, że już nigdy nie wstanę o własnych siłach i wczoraj moje życie legło w gruzach ale już się z tym trochę oswoiłam, to spoko. A u ciebie? 
- Rey, spokojnie.. Wszystko będzie dobrze.. Masz tatę, brata, mnie przyjaciół.. 
- Wiem..- znowu zaczęłam płakać - i to doceniam.. Ale czy wy mi przywrócicie dawne, normalne życie?
- Nie płacz już.. Może i nie.. - powiedział Andres, głaszcząc mnie po głowie - Ale możemy to nowe życie przeżyć lepiej niż to dawne. 


- Tak myślisz? 
- Jasne! Aaa wiesz co.. Może pogadam z lekarzem czy są jakieś szanse żebyś kiedykolwiek jeszcze stanęła na nogi? 
- Jejku, zrobiłbyś to dla mnie? 
- No pewnie! Idę, zaraz wrócę! 
- Andres, poczekaj!  
- ? 
- Dziękuję. Dziękuję.. Nie wiem co.. Bym bez ciebie zrobiła.. - nachylił się i pocałował mnie w policzek, a ja przytuliłam go. 
Wyszedł. Długo nie wracał. Po kilkunastu minutach zamiast Andresa, do sali wszedł Ezequiel. 
- Ezee? Gdzie Andres? 
- Ochłonęłaś już? Siostra.. - przytulił mnie. - Andres dostał wiadomość o jakimś pilnym zebraniu w Studio i musiał już iść. Ale kazał mi ci przekazać, że rozmawiał z lekarzem. 
- I?! - ożyłam. 
- I doktor zapisał cię na rehabilitację. To poprawi ci krążenie i możliwe że poruszy jakieś rdzenie, które są sparaliżowane. Przez to będziesz mogła przejść przez trzy operacje, które może w przyszłości pomogą ci stanąć na nogi. 
- O matkoo.. Będę musiała przez dwadziescia lat chodzić na rehabilitacje, a potem albo umrę podczas krórejś operacji, albo i tak ona nic nie da.. Eze.. Ja już nie mam życia.. 
- Masz.. Rey, co ty wygadujesz? Proszę cię, nie mów tak. Masz życie, dalej.. Ale powiem ci, że teraz je marnujesz.. 
- Co?.. 
- Tak. Tak jest, Reyna. Marnujesz je nad użalaniem się nad sobą, podczas kiedy mogłabyś zaakceptować sytuację. Czy nie byłoby ci teraz lepiej? 
- No nie wiem.. To nie takie łatwe, dla ciebie może i tak, bo ty nie jesteś już na wieki przytuty do łóżka, a potem do jakiegoś cholernego wózka, tak jak ja!! - wrzasnęłam naraz. - Ale spokojnie!! - krzyczałam znowu przez łzy na całe gardło. - Patrz Eze!! Już wstaję!! Nie!! Stop!! Nie dotykaj mnie!! Odejdź!! Już wstaję!! - odepchnęłam go, gdy próbował mnie powstrzymać. - Już wstaję!! - odwróciłam się gwałtownie, płacząc. Spadłam na podłogę i jeszcze bardziej się wydarłam. 
- Nie potrafię!! Eze!! Nie potrafię!! Ta sytuacja mnie dobija!!! Ja.. Nie mogę tak dłużej!!
Eze rzucił się szybko do mnie, wziął mnie na ręcę i położył z powrotem na łóżku. 
- Proszę.. Uspokój się, kochanie.. - mój brat przycisnął mnie mocno do swojej piersi. - Będzie dobrze.. Nie takie rzeczy przeżywałaś.. Damy radę.. Nie jesteś sama.. 
- Eze, dziękuję ci. Ty i Andres zawsze mnie pocieszacie. Tak bardzo was kocham. Ale najbardziej dłużna jestem tacie.. Gdyby nie on, nie żyłabym już. Uratował mi życie. To tak jakby mój.. Prywatny bohater.. Uwielbiam go.. Jest dla mnie wzorem i.. Zrobiłabym wszystko, żeby z jego piersi zniknęła ta wielka rana po blasze. Żałuję, że nie znałam Pabla wcześniej. Jeszcze dwa miesiące temu myślałam, że moim prawdziwym ojcem jest mój ojczym. Ale jak widać, on też o mnie nie zapomniał, bo w nocy mnie odwie.. Właśnie.. O boże.. Eze.. Czy ty myślisz to samo co ja?! 
- Co? 
- Nasz ojczym ostrzegał nas o karze, jaka mnie spotka, kiedy rozłączę Angie i Germana.. 
- I? Reyna.. Myślisz, że to jest ta kara? 
- Tak! Eze tak! Przecież to jasne!! Jeju.. Czemu los mnie tak pokarał.. 
- Żałujesz, że przerwaliśmy ślub? 
- Ani trochę.. 


NO I WITAM! YAY! 
Stęskniłam się i przepraszam wszystkie blogi ktore obserwuje za brak aktywnosci, ale szkola :c 
Obiecuje ze w jakiejs wolnej chwili badz w weekend to nadrobie, ale wiedzcie ze czytalam juz i Tinias News i blog Dominiki "Wszystko jest mozliwe, wystarczy tylko uwierzyc - Pangie" i "Prawdziwa i Jedyna Milosc Angie" i Oczami Pabla Galindo ale nie mialam czasu skomentowac :c wybaczcie ale poprawie sie :) 

Poinformuje tez was wszystkich uprzejmie, iz od dzisiaj rozdzialy będą pojawiały się 
CO DRUGI DZIEŃ!!!! 
Dlaczego? Bo jakby pojawiały się codziennie to sezon skończyłby się w połowie kwietnia :) 
Więc od teraz do czerwa będą CO DRUGI DZIEŃ, a w czerwcu wracamy do starego rytmu :) 
Byłam chora i rozdziały pisałam już do przodu i musze sie pochwalic ze mam napisane do 83 rozdzialu 1 sezonu, a fabuła i 1 sezonu i 2 tez skonczona, ale z tym 2 sezonem to jeśli wypali bo jak nie to peszek :c zalezy od ilosci czytelnikow :) 

AAA NO I ZAPOMNIAŁABYM: TAK, W MOIM OPOWIADANIU BĘDZIE FEDE (JESZCZE W 1 SEZONIE :3) UBÓSTWIAM GO, JAK DIEGO, PABLA I THOMASA :D 
A Z LASEK TO JADE, VIOLKA, NATY, CAMILA, ANGIE NO I OLGITA <333 
Tyle. :) 
Miłegooo dnia :D <3 
DO SOBOTKI ;* 

piątek, 7 marca 2014

Fabuła 1 sezonu i początek 2 skończoneeeeeeee!!!

Aaaaaa!!! A się jaram :D 
Kilka dni temu skończyłam pisać fabułę 1 sezonu i początek 2 sezonu :) 
Jeśli chodzi o całe rozdziały to na dzień dzisiejszy skończyłam pisać 76 rodział 1 sezonu. :) 
Tutaj macie screen z mojego notatnika na tablecie (mam nadzieję, że słabo wiać buahahahaha) 
:P 
A tymczasem widzimy się już za 5 dni :) 


wtorek, 4 marca 2014

Pangie - "Te Tengo". Zapowiedź rozdziału 68 (30 kwietnia)

Taa wiem że do 30 kwietnia jeszcze daleko, no ale dzisiaj pisałam ten rozdział i przyznam że nie jestem pewna czy tekst tej piosenki jest dość dobry jak na Pangie <3
Wiecie, to ich wspólna piosenka, coś w stylu Algo Se Enciende :)

Angie: 
Ahora bien, el fin de los días peores,
ahora sólo va a mejorar que me pregunten 
por qué, 
respondo - porque te tengo a ti

Razem: 
Porque Te tengo, te tengo, sólo a ti,
siempre te y, sobre todo, por encima de todo, sobre todo,
 por encima de todo, 
- Te tengo

Pablo: 
¿Por qué deberíamos preocuparnos? 
¿Por qué deberíamos molestarnos
 más de mañana? 
cuando siempre y siempre sé que ..

Razem: 
Te tengo, te tengo, sólo a ti,
siempre te y, sobre todo, por encima de todo, sobre todo,
 por encima de todo
- Te tengo


Angie 
Siempre voy a tener su propiedad y que eres mi, nunca bajar el ritmo 
amor 
siempre a la máxima velocidad que lo haré 

Pablo: 
defender

Angie:
deseo 

Pablo: 
comodidad

Angie
divertir 

Pablo
cuidado 

Razem: 
amor

Angie: 
por lo que normalmente no me doy consejos, pero hay una cos
 Mi favorito es superior a todo

Pablo: 
 (Usted es fuerte)

Angie: 
 por encima de todo, sobre todo, por encima de todo 
oooooooh
Te tengo..... 
Te tengo..... 
Te tengo..... 

Pablo: 
(y yo tengo a ti)

Razem: 
Te tengo, te tengo, sólo a ti,
siempre te y, sobre todo, por encima de todo, sobre todo,
 por encima de todo
- Te tengo


Tłumaczenie: 

Angie: 
teraz już koniec z gorszymi dniami, 
teraz będzie tylko lepiej
pytasz mnie dlaczego, odpowiadam - bo mam ciebie

Razem: 
bo mam ciebie, bo mam ciebie, tylko ciebie, zawsze ciebie 
a przede wszystkim, poza wszystkim nade wszystko, nade wszystko
- mam ciebie

Pablo: 
po co mamy się zamartwiać? 
po co mamy się nad jutrem trudzić? 
skoro zawsze i zawsze wiem, że..

Razem: 
mam ciebie, bo mam ciebie, tylko ciebie, zawsze ciebie 
a przede wszystkim, poza wszystkim nade wszystko, nade wszystko
- mam ciebie

Angie: 
już zawsze będę twoją własnością a ty moją, nigdy nie zwalniaj tempa
miłości 
zawsze na pełnych obrotach będę cię 

Pablo: 
bronić 

Angie: 
pragnąć

Pablo: 
pocieszać

Angie: 
rozśmieszać 

Pablo: 
troszczyć się 

Razem: 
kochać

Angie: 
tak normalnie to bym nie dała rady, ale jest jedna rzecz  
ktora przewyższa wszystko

Pablo:
 (jesteś silna)  

Angie: 
przede wszystkim, poza wszystkim nade wszytko 
oooooooh  
mam ciebie..... 
mam ciebie.... 
mam ciebie... 

Pablo: 
(a ja ciebie) *

Razem: 
bo mam ciebie, bo mam ciebie, tylko ciebie, zawsze ciebie 
a przede wszystkim, poza wszystkim nade wszystko, nade wszystko
- mam ciebie.

* te teksty z nawiasów to chórki ;)

Co myślicie? 

Jeszcze 8 dni i się "widzimy" ;D