niedziela, 20 kwietnia 2014

FEDERICO - JAKŻE MOGŁOBY GO ZABRAKNĄĆ? (ZWIASTUN ROZDZIAŁU 71)

Tak jest! W moim opowiadaniu nie mogłoby oczywiście zabraknąć mojego idola - Rugerro Pasquarelli'ego oraz jego przebojowej postaci - Federico :) 


Co mogę powiedzieć więcej? No, pojawi się on już w rozdziale 71 i będzie aż do końca sezonu i na początku sezonu ll. 

Jesteście pewnie ciekawi też, jakie będą jego relacje z postaciami? 
Otóż mogę was zapewnić, że: 

- Będzie Fedemiła i Fedemila (tak, jest różnica, inteligentni ją odkryją :d) 
- Federico zostanie najlepszym przyjacielem Reyny
- Eze go znienawidzi 
- Federico i Reyna będą zamieszani razem w przebiegły plan.. przeciwko jej bratu! 
- Mnóstwo szokujących sytuacji z jego udziałem
- Fede, razem z powrotem do Studia przywróci nowo poznanej Reynie chęć do życia, ale będzie oczekiwał w zamian za pomoc w czymś bardzo okrutnym
- Reyna razem z Federico zapisze się na kurs tańca towarzyskiego na wózku, a potem zaskoczą wszystkich tańcząc na wózku "Luz Camara Acción". 

To tyle, Wesołych Świąt :) 
Aaa no i jeszcze - nadrobiłam dzisiaj wszystkie moje zaległości, bardzo przepraszam że nie zaglądałam tak długo na wasze blogi, ale już jestem na bieżąco :)

czwartek, 17 kwietnia 2014

63 - REY I FRAN DZIAŁAJĄ, GREGORIO OSIĄGA CEL

Zamierzałam porozmawiać teraz z Leonem, poczas gdy Francesca poszła do Violi. 
Akurat czekałam aż Leon skończy zajęcia. W końcu wyszedł z sali tanecznej. 
- Leon - zaczepiłam go - Możemy pogadać? Masz chwilkę? 
- Cześć Rey. Jasne, tylko spręż się bo spieszy mi się do domu. 
- Spokojnie, zdążysz. Chciałam tylko cię spytać, jak tam ci się układa z Larą? 
- Z.. Larą? Yy.. Dobrze. 
- Przestań, przecież dobrze widzę że coś jest nie tak. Co się stało? 
- Nie wiem, czy mogę ci zaufać, ale.. 
- No pewnie że możesz! Przecież nie krzyknę zaraz tego na całe Studio! 
- No dobra.. Zerwałem z nią.
- Co?! Czemu? - uspdawałam zaskonczoną. 
- Ze względu na.. Violettę. Wiesz, ja chyba nadal ją kocham. Przynajmniej tak mi się wydaje.
- Aaa.. No i co zamierzasz zrobić? 
- Zbliżyć się do niej, sprawić żeby przejrzała na oczy i rzuciła tego podrywacza Diego. Ale nie wiem, czy będzie w stanie mi wybaczyć.. Wybacz, już późno, muszę lecieć. Pa! 
- Pa. Dzięki za rozmowę. 

- I jak się czujesz? - spytałam Violettę, która stała obok Fran. 
- Już lepiej, ale nadal nie wiem, co zrobić. Jak rozmowa? 
- Aaa no wiecie, niż ciekawego się nie dowiedziałam, oprócz tego że Leon cię chyba kocha, tak mu się wydaje. 
- Tak mu się wydaje? - spytała Fran. 
- No, tak mi powiedział. 
- Jejku, nie mam pojęcia.. - Violetta złapała się za głowę. 
- Wiesz co - objęłam ją - Daj sobie jeszcze z kilka dni na podjęcie decyzji, okej? Zobaczysz, że to wyjdzie samo. A teraz nie myśl już o tym i ciesz się chwilą, hej! 
- Masz rację. Kocham was! - przytuliłyśmy się i zaczęłyśmy śpiewać "Codigo Amistad". 

- Mogę was o coś zapytać? - powiedziała naraz Viola. 
- Jasne, pytaj. 
- Pokłóciłyście się z Cami? Widziałam, jak siedziała z Ezem i była bardzo przygnębiona. Nie chciała ze mną gadać, bo twierdziła że ja trzymam waszą stronę. O co poszło?
Popatrzyłyśmy z Fran po sobie, a ona powiedziała: 
- No właśnie o niego. 
Wyjaśniłyśmy Violetcie wszystko. 
- No nie, i następny problem.. - spuściła głowę. - Ale jestem pewna, że za niedługo jej przejdzie. 
- Oby.. - mruknęłyśmy razem z Francescą. 

*Oczami narratora* 
W tym samym czasie Pablo był w pokoju nauczycielskim. Weszła Angie. Wzięła torebkę i już miała wyjść, gdy złapał ją i objął od tyłu. 
- Co, już wychodzisz? Nie tak szybko, księżniczko.. - zaczął ją całować. Potem przeniósł się na jej szyję. 
- Pablo, jesteśmy w Studiu. Chcesz żeby się wszyscy nauczyciele dowiedzieli, że jesteśmy razem? Starczy że już uczniowie wiedzą.. 
- Jasne, że nie.. Ale mała chwileczka nam nie zaszkodzi.. - Pablo całując Angie przesunął ją do kąta i położył jej rękę na piersi, a ona odważnie zaczęła swoją ręką błądzić po jego torsie, zjeżdżając coraz niżej i niżej. 
Wtedy on oddał się całkowicie czułemu całowaniu swojej partnerki. Akurat wtedy, kiedy Pablo pieścił pierś Angie, a ona miała rękę na jego męskości, drzwi pokoju się rozwarły i do pomieszczenia wpadł z szeroko otwartymi oczami.. Gregorio. 


Widzimy się już po świętach, wesołych :D

wtorek, 15 kwietnia 2014

62 - CIĘŻKI CZAS DLA MOICH PRZYJACIÓŁEK

- Violetta.. - powrórzyłam - Powiedz mi proszę, co zobaczyłaś na torze? 
- Ja widziałam..  jak Leon zrywa z Larą. Dla mnie.
- Przecież i tak Lara chodzi do Studia. - powiedziałam po któtkm milczeniu. - Nie wiem po co, ale..   
- Reyna, nie rozumiesz? Ona obiecała mu, że wypisze się i że nie będzie sie juz wtrącać w nasze życie, a Leon jej przed tym nie powstrzymał. Ja.. Ja nie wiem kogo wybrać.. Teraz, kiedy to widziałam.. Jakby.. Jego wszystkie wady zniknęły, razem ze złymi wspomnieniami.. Gdy mnie unikał, gdy kłóciliśmy się, gdy omijał mnie bez słowa.. Nie męczy mnie już to, nie boli. 

*

- Pewnie dlatego, że widzisz że teraz mu na tobie zależy. 
- Czyli sugerujesz, żebym wybrała Leona? 
- Co?!! Viola, żartujesz sobie?! Nie, nie o to mi chodziło! Słuchaj, wiem coś o tym, bo Diego mi się zwierzał i muszę ci powiedzieć że tylko on potrafi cię tak mocno kochać, całym sercem. 
- Ja nie wiem.. Ja naprawdę nie wiem.. Muszę lecieć, mam zajęcia. Dziękuję Rey, jesteś wielka. Twoje słowa mogą mi bardzo pomóc.. Cześć. 
- Pa. Trzymaj się. 
Wyszła, a za nią weszła Fran. 
- Viol.. Co jej jest? 
Wyjaśniłam Francescę, co gryzię Violę. 
- Ehh, to nie pierwszy raz.. - podsumowała. 
- I zapewne nie ostatni. - dokończyłam. - Ale mimo wszystko czuję że muszę jej pomóc. 
- Tak to prawda.. Ja też. 
- Czyli jesteś ze mną? Słuchaj, muszę pogadać z Leonem czy on jej czasem znowu nie zwodzi. Jak jest tak jak myślę, to chłopak ma ostro przerąbane.. - popatrzyłam na Fran groźnie. - Ej, a w ogóle czemu nie ma z tobą Camili? 
- No bo wiesz, ostatnio cały swój wolny czas spędza z twoim bratem i nie ma już czasu na nic. Mam tego już powoli dosyć. 
- Tak, mnie też to wkurza że nie ma jej teraz z nami, na pewno też by coś wymyśliła. 
Nagle weszła.. Camila. 
- Ooo, o wilku mowa. - Fran wstała i podeszła do niej. 
- Co macie takie kwaśne miny? 
- Hmm.. Może dlatego, że teraz już cię nie obchodzimy, bo masz czas tylko dla Eza! 


- Co?! Skąd niby ten pomysł? 
- Cami, nie jestem ślepa.. Też mam Marco, ale zawsze znajdę chwilkę żeby chociaż pogadać z przyjaciółkami.. Viola teraz przeżywa trudne chwile, Reyna zresztą też, potrzebujemy cię wszyscy. A ty włóczysz się niewiadomo gdzie z tym chłopaczkiem!!
- Co ty wygadujesz?! 
- Ale Cami.. Fran ma rację. - potwierdziłam. 
- Więc wszystkie jesteście przeciwko mnie? Ahh.. Już rozumiem. Zbiorowy spisek. Bo jeśli Francesca ma chłopaka, to ja już nie mogę mieć. 
- Co? - wykrzyknęła Fran. 
- Albo nie! Jeszcze lepiej! Jesteś zazdrosna o brata, Rey! 
- Nie prawda! - oburzyłam się. - Camila, przeginasz. 
- Tak naprawdę to nas zaniedbujesz.. Kiedyś każdą wolną chwilkę spędzałaś z nami, a teraz.. Szczerze mówiąc nie poznaję cię. - powiedziała Fran z przekonaniem w głosie. 
Cami wyszła z klasy, trzaskając drzwiami. 

Jejuuu ale jestem do tylu z waszymi blogami ;c 
Ale teraz święta, wolne i obiecuję że wszytsko nadrobie! ;d 
Miłegoo ;3 
* Sory że na gifie jest Camila, ale chyba ciężko mi byłoby znaleźć Rey z Violettą ;pp 

niedziela, 13 kwietnia 2014

61 - O CO CHODZI?

Tata szybko oderwał się od Jackie. 
- Zwariowałaś?! 
- Tato.. - powiedziałam.,
- Mam cię dość, Jackie! - odwrócił ją gwałtownie i złączył jej ręcę. 
- Tato.. 
- Będziesz tu teraz tak stać póki ktoś cie stąd nie zabierze. 
- Tato! Odwróć się! 
Spojrzał w kierunku wejścia. 
- Angie, ja.. 
- Nie, Pablo. Nic nie mów. - podeszła do Jackie ze łzami w oczach. - Czemu jej nie uderzysz?! 
- Jakbym mógł komuś spojrzeć w oczy, gdybym uderzył kobietę, Angie? Nie mogę. 
- Ty nie, ale ja tak! - Angie zamachnęła się i wymierzyła Jackie mocnego policzka z otwartej ręki. Zawyła. 
Wtedy do domu weszli funkcjonariusze. 
- Zabierzemy ją. Przerpaszamy za kłopoty. 
- Jeszcze was znajdę! Nie uciekniecie! 
Wyszli z Jackie. Angie stała przy ścianie i szlistymi oczami patrzyła na tatę. 
- Pablo, wiem że tego nie chciałeś. 
- To dlaczego jesteś smutna? 
- Bo na początku myślałam, że już ci się znudziłam. 
- Żartujesz? Ty mi się nigdy nie znudzisz, bo jesteś wyjątkowa. - tata przytulił Angie i pocałował ją w policzek, po czym podszedł do mnie i też mnie przytulił. 
- Nic ci nie jest? 
- Nie w porządku. 
- To, co mówiła Jackie.. 
- Nie, tato. Wiem, że to nie prawda. 
- Kocham cię. 
- Ja cię też. Ale teraz musimy już iść do Studia, bo jesteśmy nieźle spóźnieni. 
I całą trójką wyszliśmy z domu. 

*Studio On Beat*

Gdy przyszłam, byłam świadkiej bardzo zastanawiającej sceny. 
Violetta właśnie też się zjawiła w Studiu, zaraz po mnie. Już wróciła z trasy. Wszyscy chcieli się z nią przywitać, ale odłożyli to na później, widząc że jest nie w humorze. Weszła na korytarz cała zapłakana. Nagle podszedł do niej Diego i nie pytając o nic, pocałował ją. 
- Już lepiej? Nie mów mi nic, nie potrzebuję wiedzieć, jeśli nie chcesz. 
- Dziękuję Diego, masz rację. Nie chce tego. Muszę lecieć. Pa. 


- Cześć. 
Viola poszła do sali śpiewu i usiadła na podeście. Była przygnębiona. Obserwowałam ją w drzwiach, już chciałam ją zapytać, o co chodzi, gdy nagle wstała i zbliżyła się do organków. Odsunęłam się lekko. Naraz usłyszałam jak gra, pięknie. 
Po chwili zaczęła śpiewać: 

Si es que no puedes hablar, 
no te atrevas a volver
Si te quieres ocultar, 
tal vez te podria ver
Y el amor, que no sabe a quien y que
Hablaras y tu verdad te abrazara 
otra vez

Habla si puedes, grita que sientes
Dime a quien quieres y te hace feliz

Si no puedes escuchar,
aunque insistas hablaré
Si lo quieres, mirame
y tus ojos hablaran tal vez
Sentiras el amor e iras tras el
Hablaras si tu verdad te abrazara 
otra vez

Habla si puedes, grita que sientes
Dime a quien quieres y te hace feliz

Habla si puedes grita si temes
Dime a quien quieres y te hace feliz


- Ładnie. - powiedziałam, zbliżając się do niej. - Co cię gryzie? Niech zgadnę - byłaś na torze? 
Pokiwała głową i przytuliła mnie. 
- Reyna, ja tak dłużej nie mogę.. 
- Violetta, o co chodzi? Co zobaczyłaś na torze?.. 

sobota, 12 kwietnia 2014

A CO SIĘ WYDARZY W NASTĘPNYCH TYGODNIACH?

No święta, a co się z tym wiąże? Znowu przerwa, niestety.. 17 kwietnia będzie rozdział 63. 
Później kolejny rozdział pojawi się dopiero po świętach, tj. 22 kwietnia (rozdział 64). 

Tera do rzeczy :) 


ROZDZIAŁ 61 
- Tato! Odwróć się! 
Spojrzał w kierunku wejścia. 
- Angie, ja.. 
- Nie, Pablo. Nic nie mów. - podeszła do Jackie ze łzami w oczach. - Czemu jej nie uderzysz?! 
- Jakbym mógł komuś spojrzeć w oczy, gdybym uderzył kobietę, Angie? Nie mogę. 
- Ty nie, ale ja tak! - Angie zamachnęła się i wymierzyła Jackie mocnego policzka z otwartej ręki. 

ROZDZIAŁ 62 
- Hmm.. Może dlatego, że teraz już cię nie obchodzimy, bo masz czas tylko dla Eza! 
(...) - Co ty wygadujesz?! 
- Ale Cami.. Fran ma rację. - potwierdziłam. 
- Więc wszystkie jesteście przeciwko mnie? Ahh.. Już rozumiem. Zbiorowy spisek. Bo jeśli Francesca ma chłopaka, to ja już nie mogę mieć. 
- Co? - wykrzyknęła Fran. 
- Albo nie! Jeszcze lepiej! Jesteś zazdrosna o brata, Rey! 
- Nie prawda! - oburzyłam się. - Camila, przeginasz. 
- Tak naprawdę to nas zaniedbujesz.. Kiedyś każdą wolną chwilkę spędzałaś z nami, a teraz.. Szczerze mówiąc nie poznaję cię. - powiedziała Fran z przekonaniem w głosie. 
Cami wyszła z klasy, trzaskając drzwiami. 

ROZDZIAŁ 63
- Leon - zaczepiłam go - Możemy pogadać? Masz chwilkę? 
- Cześć Rey. Jasne, tylko spręż się bo spieszy mi się do domu. 
- Spokojnie, zdążysz. Chciałam tylko cię spytać, jak tam ci się układa z Larą? 
- Z.. Larą? Yy.. Dobrze. 
- Przestań, przecież dobrze widzę że coś jest nie tak. Co się stało? 
- Nie wiem, czy mogę ci zaufać, ale.. 
- No pewnie że możesz! Przecież nie krzyknę zaraz tego na całe Studio! 
- No dobra.. Zerwałem z nią.
- Co?! Czemu? - uspdawałam zaskonczoną. 
- Ze względu na.. Violettę. Wiesz, ja chyba nadal ją kocham. Przynajmniej tak mi się wydaje.

- Pablo, jesteśmy w Studiu. Chcesz żeby się wszyscy nauczyciele dowiedzieli, że jesteśmy razem? Starczy że już uczniowie wiedzą.. 
- Jasne, że nie.. Ale mała chwileczka nam nie zaszkodzi.. - Pablo całując Angie przesunął ją do kąta i położył jej rękę na piersi, a ona odważnie zaczęła swoją ręką błądzić po jego torsie, zjeżdżając coraz niżej i niżej. 
Wtedy on oddał się całkowicie czułemu całowaniu swojej partnerki. Akurat wtedy, kiedy Pablo pieścił pierś Angie, a ona miała rękę na jego męskości, drzwi pokoju się rozwarły i do pomieszczenia wpadł z szeroko otwartymi oczami.. Gregorio. 

ROZDZIAŁ 64 - uwaga - ostry rozdział ;dd
- No proszę.. Po tobie, Pablito bym się takich rzeczy nie spodziewał.. Co to miało być? Gra wstępna? - popatrzył na Pabla złośliwie. Angie zarumieniła się, ale milczała. 
- A jeśli tak, to co? - dyrektor nachylił się do niego. 
Gregorio nachylił się jeszcze bardziej, po czym wybuchnął śmiechem. 
- Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że już to robiliście.. Przecież ty wcale nie umiesz, Pablo. 
Tego już mężczyzna nie wytrzymał. Nachylił się ponownie do Gregoria i z szyderczym uśmiechem zaczął spokojnie: 
- Drogi Gregorio. Muszę cię zdziwić, ale mam dwójkę dzieci i nie były one robione przez in vitro. To po pierwsze. Po drugie - tak, robiliśmy już to. I to - tutaj podkreślił - nie raz. 

ROZDZIAŁ 65 
- A spać będziesz..? 
- U Violi w pokoju. Sama mi to zaproponowała.
- Oo widzisz tato.. Powód już jest. - ucieszyłam się. 
- Ta. Tylko problem w tym że to akurat nie powód, tylko wymówka. 
- Co? - powiedziała Angie.
- Tak, zwykła wymówka. Tylko po to żeby do niego iść. 
- Pablo, jak możesz.. 
- Angie, proszę cię. Chyba nie zaprzeczysz temu, że czegoś do niego nie czujesz? 
- A ty nie zaprzeczysz temu co jest między nami? 
- To zupełnie inna sprawa. 
- Właśnie, że nie!

- Myślisz, że też stchórzę? 
- Możliwe. Ale zawsze możesz mieć co nieco po tacie, to sobie na pewno poradzisz, tak jak on z Angie i .. - naraz ugryzłam się w język. Ups, wygadałam się Ezowi że tata spał już z Angie. 
- Słucham? - spytał - Co ty powiedziałaś? Że tata sobie poradził z Angie? W łóżku? 
- Co? Nie. Nieee.. Nie! 
- Znaczy, że oni się.. Rey, mów prawdę! 
- No dobraaa, masz mnie.. Ale maasz siedzieć cicho, bo cię zakopię żywcem jak tata się dowie że wiesz!! 

ROZDZIAŁ 66 
- Rey, proszę cię.. Angie? 
- Tak, Angie. Dobra Eze, ej nie kłóćmy się jeszcze my. Musimy ich pogodzić, niezależnie od tego kto zawinił bardziej. Ja pogadam z tatą. 
- Znowu trzymasz jego stronę. 
- Eze.. 
- No dobra. Ja z Angie.

- Naszej natury dziewczyna nie ogarnie. - zaśmiał się. - A ta płeć, uwierz mi, też jakieś wady ma. 
- Na pewno jakieś ma. - przytaknęłam. 
- Ale wiesz, co mamy wspólnego? Dwie osoby z różnych płci potrafią się zakochać w sobie tak, jak nikt inny. Na przykład my. - Andres zbliżył się do mnie i delikatnie mnie pocałował. 
Gdy odsunęłam się od niego, w drzwiach sali właśnie stał.. mój tata. 

ROZDZIAŁ 67 
- Po co to robisz? Po co skrywasz to, że się pierwszy raz pokłóciliście, odkąd my z Ezem z tobą mieszkamy? Nie może tak być. Zrozum, że jeśli ją kochasz, to musisz mieć do niej zaufanie, a przede wszystkim teraz musisz się z nią pogodzić. Jeśli się z nią nie pogodzisz i dasz się pomiatać jakiemuś Germanowi,  znaczy że ty nie byłeś jej wart. 
- Nie. - powiedział tylko krótko tata, po dłuższej ciszy. 
- Tak. Przemyśl to. 

ROZDZIAŁ 68 
- Myślisz że to będzie dobre? - Angie spytała Pabla, podając mu kartkę z nutami i tekstem. - Sama napisałam - pochwaliła się. 
Obaj siedzieli na podeście. 
- Wiesz.. Ja bym tu coś dodał.. - Pablo wziął ołówek i dopisał coś na kartce. Dał ją Angie. 
- Pablo.. To jest świetne.. 
- To się jeszcze okaże. Chodź. - wstał i podał jej rękę. Podeszli do fortepianu i Pablo zaczął grać. Po chwili salę wypełnił głos Angie. 

UWAGA! W tym rozdziale Pablo i Angie napiszą wspólnie piosenkę, do której tekst stworzyłam ja. Moim zdaniem jest świetny i chyba wam się on spodoba. Piosenka ma tytuł "Te Tengo" - Mam ciebie.

ROZDZIAŁ 69 
- Matias.. 
- Rey, słyszałem o twoim wypadku i chciałem cię znaleźć. Bardzo ci współczuję z powodu tego wózka, powiedz mi moja droga jak się czujesz?
- Bywało lepiej, dzięki. - mruknęłam. - Czego chcesz? 
- Chciałem cię ostrzec. 
- Przed kim? 
- Przed Jade. 
- Nie no, mam dość. Jeśli znowu chcę zrobić na złość Angie to nie do mnie z takimi sprawami tylko do niej. Wybacz, ale ja się w to nie mieszam. 
- Ale Reyna, posłuchaj! 
- Cześć, spieszy mi się. - i oddaliłam się od niego. 
- Ale ona chce nagrać filmik.. - powiedział, ale ja wtedy tego już nie usłyszałam. 

ROZDZIAŁ 70*

*rozdział pisany oczami Jade :) 

Puściłam jej filmik. Angie zrzedła mina. 
- Ale... Nie, Jade. Nie wierzę ci. 
- Jak to nie? Angie, czy ty jesteś ślepa?! Przejrzyj na oczy, to jest Pablo! 
- Witaj Jade. - aż podskoczyłam. W drzwiach kuchni stał.. Pablo. Ups. 
- No popatrz co nagrałam! Ciebie i tą laskę, dzisiaj pod domem! - krzyknęłam i pokazałam mu tablet. Angie popatrzyła na niego. 
- Co to ma znaczyć? - spytała go. 
- Jaa.. Nie wiem, Angie.. Przysięgam, nie mam z tym nic wspólnego, to.. Nie ja, to jakiś fotomontaż.. 
- Tak, tak, tak się tłumacz! - powiedziałam podejrzliwie.
 

piątek, 11 kwietnia 2014

60 - WIEDŹMA POWRACA

*Wracamy do Pamiętnika Rey* 

Rano kończyłam śniadanie, gdy tata i Angie zeszli po schodach. 
- Dzień dobry! - uśmiechnęła się do mnie. 
- Ee? To wy jeszcze w domu? Eze już od rana siedzi w Studiu, myślałam że wy też.
Angie i Pablo popatrzyli po sobie i uśmiechnęli się do siebie. 
- A dobraa, o nic nie pytam. 
- Pablo, ja lecę bo się spóźnię, zjem coś po drodze, pa. - pocałowała go w policzek i wyszła. 
- Ach ta Angie.. - popatrzyłam na tatę i nagle szeroko otworzyłam oczy. - Właśnie.. Tato!! Uważaj na Jade, ona chce zakłócić życie Angie!! 
- Dobrze że mi teraz to mówisz, córeczko. 
- Miałam powiedzieć wczoraj, ale.. 
- Właśnie. Miałaś powiedzieć wczoraj. To był sarkazm. Rey, takich rzeczy się nie zapomina. 
- A skąd wiesz że się z nią widziałam? 
- Była wczoraj u nas w domu. 
- Co?! Jade u nas w domu?! Zrobiła wam coś?! 
- Spokojnie. - tata usiadł obok mnie. - Nic nie zrobiła oprócz tego, że wlazła pod łóżko. 
- A to chyba nic takiego groźnego, jak na Jade? 
- Taa... Przyłapała nas.
- O cholera! 
- Właśnie. Myśisz że powie Germanowi? 
- A niech mówi, walić to. W końcu teraz jesteś szczęśliwy z Angie i cały czas wam ktoś przeszkadza! 
- Powiedziała moja córka która ostatnio rzuciła we mnie wazonem i wyrzuciła z własnego domu. - zaśmiał się. 
- Oj tato, ile razy mam cię przepraszać? - przytuliłam go, śmiejąc się.  - Wiesz, że nie wiedziałam że to ty. Ale uważaj na Jade, proszę. Bo nie ma nic gorszego od tej baby. 
Naraz usłyszeliśmy huk. Odwróciłam się. Drzwi z domu się otworzyły i do pomieszczenia wpadła.. Jackie. 
- Myślisz, że nie ma nic gorszego od Jade?!! - cała się trzęsła, miała poszarpane włosy, kipiała złością i była baardzo wściekła. 
- Jackie, spokojnie. Wyjdź, proszę.. - tata zasłonił mnie i popchnął mój wózek trochę do tyłu. Przestraszyłam się. 
- Skąd ty się tu wzięłaś? - spytał ją. 
- Byłam na Wyspie Wielkanocnej. Te wasze durne służby specjalne mnie sprowadziły i zamknęły w psychiatryku. Ale uciekłam i oto jestem. Ale muszę się spieszyć, bo ci mundurowi mnie gonią, zaraz tu będą. 
- Ty jędzo! - krzyknęłam naraz, nie wiadomo po co do Jackie. Musiałam to powiedzieć. 
- Słucham?! Kto to powiedział? - Jackie zbliżyła się do mnie z szyderczym uśmiechem na twarzy. Tata ją odepchnął i osłonił mnie. 
- Nie zbliżaj się do mojej córki.. 
- Ach, no jasne!! Teraz sobie przypominam!! To ta twoja córka, tak? hahahah.. Jak ci tam było młoda.. Roy?! 
- Rey. - burknęłam, ukrywając strach.
- Nie bój się mnie, kochanie! Cooo, teraz chciałaś żeby twój tata był sobie z Angie, ale coś ci nie wyszło i skończyłaś na wózku?!! No, coś podobnego.. 
- Nie dotykaj jej! - krzyknął tata. 
- Spokojnie, Pablo.. Przecież to tylko twoja córka. A może raczej.. Kaleka!! - Jackie wybuchnęła śmiechem, a tata złapał ją za ręcę i mocno ścisnął. 
- Co powiedziałaś?! 
- Ała! To boli! Oszalałeś?! I tak nigdy nie będziesz szczęśliwy z Angie! 
- Będzie! - zawołałam niepewnie. 
- Ach tak, smarkulo?! To patrz! - Jackie zacisnęła paznokcie na plecach mojego taty i pocałowała go znienacka. 
- Pablo, zapomniałam.. - nagle w drzwiach domu stanęła Angie. 

środa, 9 kwietnia 2014

59 - WIELKI POWRÓT JADE I KOLEJNE CHWILE ROZKOSZY

Dzisiejszy dzień był ważnym dniem dla Violetty. Wyjechała bowiem dzisiaj w trasę Umixu po Brazylii, bo okazało się że ma tam licznych fanów. Nie będzie jej tydzień. Wszyscy jej gratulowaliśmy i pożegnaliśmy się z nią wczoraj. Wyjechała dziś wczesnym rankiem. 
Ja natomiast, po zajęciach w Studio poszłam się przewietrzyć. Liczyłam, że zobaczę gdzieś Andresa, bo dawno już z nim nie rozmawiałam. Jednak zamiast niego spotkałam kogoś innego. 
- Kochanie, czy to ty?! Ale.. Dlaczego jesteś na wózku?! Co się stało? 
- Jade..  - tak, to była Jade. - Długa historia. Opowiem ci kiedy indziej. Czego tu szukasz? 
- Powiedz mi, bo słyszałam, że mieszka u ciebie ta jędza Angie. 


- Tak, to prawda. Ale ona nie jest jędzą. 
- Wszytsko mi jedno, kochanieńka. Co ona u ciebie robi? 
- Ona.. Jest.. Moją nową guwernatką. - skłamałam. 
- Guwer.. Nantką? Coś podobnego.. German ją zwolnił? 
- Emm.. Coś w tym stylu. Czemu się tak o nią wypytujesz? Nie rozumiem. 
- Nie ufaj jej. To wiedźma! 
- Oke, będę to mieć na uwadze. - zaśmiałam się. - Muszę już iść, cześć. 
- Ale słonko! 
- Do widzenia! 

*Oczami narratora* 

Reyna zostawiła Jade i oddaliła się od niej, byleby tylko jej znowu nie spotkać. 
- Hmm.. Więc Angie teraz mieszka u tego Pabla.. - myślała głośno Jade, Sprawdzę, czy rzeczywiście jest tam guwernantką. 
Po tych słowach Jade ruszyła w kierunku domu Pabla. 
Gdy już tam dotarła, obeszła go wokoło i zauważyła otwarte okno jednego z pokoi. 
- Raz kozie śmierć, najwyżej połamię sobie paznokcie! 
Weszła przez owe okno do domu. 
Usłyszała naraz gdzieś z oddali głos Angie: 
- Pablo, idę na górę! 
Jade rozejrzała się i rzuciła się szybko po schodach na górę. Zajrzała do pokoi. 
- Te dwa to na pewno pokoje tych młodych. Więc to musi być tutaj. - Jade weszła do pokoju Pabla. - No bo gdzie miałaby ta wiedźma iść? - zapytała sama siebie. 
Pochodziła chwilę wokół pokoju. Nagle usłyszała jak Angei nucąc, idzie po schodach. 
- Muszę się schować! - Jade wcisnęła się szybko pod łóżko.
Do pomieszczenia weszła Angie, a zaraz za nią Pablo. 
- Kochanie.. - zaczął ją całować, przesuwając na łóżko. 
Jade podskoczyła. 
"Ta smarkula mnie okłamała!" - pomyślała.
- Pablo.. Jest jeszcze dzień.. 
- To żadna przeszkoda.. Nie ma dzieci, mamy więcej czasu.. 
Położyli się na łożko. Zaczęli się namiętnie całować. 
*STREFA +18* 
Angie położyła swoją rękę na jego męskości. Pablo natomiast wsunął jej rękę pod bluzkę i zaczął błądzić po całym jej ciele. Angie przeszły lekkie ciarki z podniecenia, wsadziła swoją rękę pod jego bokserki. Pablo zajęknął. 
- Co się stało? - spytała Angie, gładząc ręką jego miejsce. 
- Nic. - pocałował ją czule. - Jesteś piękna. 
Jade wyskoczyła nagle zza łóżka. 
- A więc tak się teraz bawisz, Angie!! 
Para oderwała się od siebie. 
- Jade?!! - wykrzyknęła zmieszana Angie. 
- Zobaczysz ty.. Wszytsko powiem Germanowi!! Co, ty niby masz być szczęśliwa a ja nie?! Jeszcze zobaczysz! Jeszcze zobaczysz! 
Kobieta długo jeszcze powtarzała te groźby, póki Pablo nie wziął jej na ręce i nie postawił przed drzwiami domu, które zamknął na klucz. Pozamykał też wszystkie okna i zasłonił zasłony, po czym wrócił na górę i drzwi ze swojej sypialni też zamknął na klucz. 
Chwilę śmiali się razem z Angie z Jade, ale po chwili znudziło im się to, bo chcieli skończyć to, co zaczęli. 
- Podaj mi rękę, Angie. - rozkazał Pablo. - Dzisiaj będzie spokojnie, okej? 
- Okej. I powoli i delikatnie. - uśmiechnęła się. 
- Ale za to bardzo długo.. - pocałował ją, no właśnie - delikatnie, długo i z uczuciem. 
Chwilę później znowu się namiętnie całowali, a Pablo położył znowu rękę Angie na swojej męskości. Ta natychmiast włożyła mu rękę pod bokserki. 
- No proszę.. - uśmiechnął się, nie przestając jej całować. 
- Dzisiaj to ja cię będę rozpieszczać.. - Angie odwzajemniła uśmiech, po czym zaczęła ruszać swoją ręką w górę i w dół.
- Drażnisz! - zaśmiał się Pablo. 
Po chwili zaczął coraz szybciej oddychać. Gdy już miał dojść, zatrzymała się. 
- Nie przestawaj, Angie! - rozkazał. 
Lubiła się z nim droczyć, więc poczekała chwilkę, żeby potem przeżył więcej przyjemności. 
Teraz zamieniła rękę na usta. 
Pablo zaczął cicho jęczęć. Angie wiedziała, że był wymagający więc chwilę potem już przyspieszyła tempo. 
Złapał ją za włosy. 
- Kocham cię.. Tak.. Tak jest dobrze.. O matko.. 
Po chwili Pablo oznajmił, że doszedł. 
- No jakoś nie widać.. - zaśmiała się Angie. 
- Ciii.. - pocałował ją szybko i odwrócił gwałtownie. 
- Co robisz? - wystraszyła się lekko. 
- Angie, chyba nie myślisz, że ci się nie odwdzięczę? Zresztą teraz chcę więcej! 
- Ale mówiłeś, że doszedłeś! 
- Kłamałem! - zaśmiał się i mocno wszedł w Angie. 
Krzyknęła. 
- Jesteś cudowny! - wydusiła z siebie. 
Pablo wchodził w nią znowu i wychodził coraz szybciej i szybciej, aż w końcu wziął nad nią górę. 
- Jeszcze! Jeszcze! - wrzeszczała Angie. - Tak!! Tutaj!! Jesteś wspaniały!! 
Zatrzymał się, pocałował ją i znowu przytsąpił do działania. 
Angie wygięła się do tyłu. 
- Co? Już? - spytał. 
- Żartujesz chyba. Zerżnij mnie! - zasapała.
Pablo otworzył szeroko oczy. 
- Słucham? Możesz powtórzyć? 
- Zerżnij mnie!! Tak mocno jak potrafisz!! Nie zatrzymuj się! 
- Okej. - uśmiechnął się i pocałował ją. - Jak sobie życzysz. 
- Uczę się od najlepszych. - Angie złapała mocno Pabla za ramiona. Była gotowa. 
Mężczyzna naprężył się i wszedł w nią niespodziewanie z podwojoną siłą. Angie jęknęła. 
Po chwili już napierał na nią bardzo mocno i gwałtownie. Angie nie potrafiła już powoli się tym cieszyć, a rozkosz przerodziła się w ból. 
- Za mocno! Dość! - jęknęła. 
Pablo zatrzymał się i znowu czule pocałował Angie.
- Zabolało co? Nie martw się skarbie, dojdziesz do wprawy. 
- Ty już doszedłeś do tej wprawy. 
- Czemu tak myślisz?
- Za każdym razem kiedy się kochamy, ty robisz to najpierw powoli i delikatnie, a potem już szybko i brutalnie. Polubiłam to. Ale jedno mnie zastanawia - jak ty to robisz że jest mi tak dobrze? I czemu ty się wcale nie męczysz? 
- Mi tylko jedno w głowie. - Pablo zaśmiał się. 
- Pewnie ja cię wcale nie zadowalam. Powiedz prawdę. 
- Angie.. Żartujesz? Nawet gdy mnie lekko dotykasz już nie potrafię się opanować. Gdybyś mnie nie pociągała, nie kończylibyśmy za każdym razem w łóżku. A dzisiaj zrobiłaś mi tak dobrze, że nie potrafię tego opisać. 
- Na prawdę? - ucieszyła się. 
- Na prawdę. Kocham cię. - pocałował ją teraz znowu czule i delikatnie. 
Przytulili się i nawet nie zauważyli, że już się ściemniło i dzieci pewnie już też wróciły, ale na pewno nie chciały im przeszkadzać, a nawet jakby chciały, to drzwi były zamknięte na klucz.